W Warszawie jest bardzo dużo budynków o trzech i czterech piętrach, w których po wojnie nie montowano wind – tak budowano praktycznie do końca lat 60. zeszłego wieku. Budowano z myślą o ludziach młodych i ich rodzinach. Tyle że ci ówcześnie „młodzi”, a nawet ich dzieci, zdążyli już przestać być młodzi… I wejście na czwarte piętro, dla wielu z nich, to nie tylko ogromny wysiłek, ale często wyzwanie przekraczające ich możliwości. Jest również wiele starych kamienic, w których wind nigdy nie było. Dlatego wielu jest w Warszawie takich „wolnych więźniów”. Tymczasem można pomóc tym ludziom oraz wszystkich kolejnym, którzy dopiero w perspektywie mają osiągnięcie senioralnego wieku. Mam tu na myśli instalację wind zewnętrznych, które niezbędne są również osobom niepełnosprawnym. Koszt takiego przedsięwzięcia to kilkaset tysięcy złotych (na budynek) i mam wrażenie, że wydatek taki byłby znacznie bardziej uzasadniony niż np. strefa relaksu.
