Uwolnić energię Woli

Uwolnić energię Woli

Oprócz projektów oczywistych, takich jak ulice, komunikacja miejska, bezpieczeństwo czy edukacja, miasto powinno zaoferować także mieszkańcom ciekawą ofertę spędzania wolnego czasu. Z tym niestety na Woli – i w całej Warszawie – jest coraz gorzej.

Pojawiają się ciekawe projekty takie jak Dzień Sąsiada czy wprowadzone niedawno Święto Ulicy Smoczej, ale nadal niestety jest ich jak na lekarstwo, a robione są głównie siłami lokalnych społeczników. Tymczasem widać, że cieszą się one ogromnym zainteresowaniem. Dlatego miasto powinno zadbać o to, by kultura, wszelkiego rodzaju inicjatywy sąsiedzkie i inne ciekawe wydarzenia pojawiały się w przestrzeni miejskiej.

Trudno pojąć, dlaczego na Woli nie ma takich wydarzeń jak targi gastronomiczne, podczas których Mieszkańcy mogliby skosztować specjałów z lokalnych zakładów gastronomicznych, co stanowiłoby nie tylko promocję dla samych restauracji, ale również dawałoby mieszkańcom wiedzę, gdzie warto wybrać się na niedzielny obiad. Zorganizowanie takiego wydarzenia nie jest przecież ani drogie ani czasochłonne. Wystarczy tylko chcieć.

Innym przykładem może być prezentacja rzemieślników pracujących na terenie Woli. Wielu z nas nie wie, gdzie znaleźć szewca, zegarmistrza czy kaletnika. A wystarczy dwa lub trzy razy w roku zorganizować imprezę, podczas której wszyscy mistrzowie znajdą się w jednym miejscu. Można by tam uzyskać poradę czy dokonać drobnej naprawy, zaś rzemieślnicy rozdaliby swoje wizytówki czy ulotki. A nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się one przydać.

Inną sprawą są wydarzenia kulturalne zazwyczaj zamknięte w różnego rodzaju domach kultury i o których, wobec tego, niewiele osób wie. A wystarczy, by np. teatrzyki dziecięce zaczęły wędrować po dzielnicy i wystawiać przedstawienia na placach zabaw. Rodzice nie musieliby rezerwować biletów oraz dowozić dzieci na spektakle – wystarczyłoby wyjść z domu i przejść dwa podwórka dalej. To też nie jest trudne – wystarczy to zrobić.

Inną sprawą jest wsparcie wszelkich inicjatyw sąsiedzkich. Obecnie miasto chwali się, że pomaga w organizacji takich wydarzeń, ale trzeba się zgłosić, wypełnić tony dokumentów i czekać na decyzje, które czasami rodzą się w wielkich bólach. Widać, że takie działania tylko przeszkadzają urzędnikom w spokojnym piciu kawy. Tymczasem to właśnie miasto i jego przedstawiciele powinni wyjść do mieszkańców, zapytać, czego potrzebują i to zorganizować. Na tym polega samorząd.

Jeśli zostanę radnym Warszawy, zadbam o to, by Wola tętniła życiem – oczywiście nie ograniczając prawa mieszkańców do spokojnego wypoczynku. A nie sądzę, by np. sąsiedzki piknik czy dziecięce teatrzyki takie prawo zakłócały. Będę walczył o to, by każdy pomysł został wysłuchany, a jeśli to możliwe – zrealizowany. Dzięki temu będziemy mogli wspólnie stworzyć dzielnicę, w której mieszka się przyjemniej.

This post was written by

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *